Ciekły gaz
Oczywistym w dzisiejszych czasach jest, że nauczyciele muszą co jakiś czas sprawdzać wiedze uczniów. Tak było i w tym tygodniu, gdyż kazano nam pisać aż trzy niezapowiedziane kartkówki. Ciężkie czasy ucznia. Na początku, w poniedziałek, była biologia. Więc do opisania było suszenie rzepaku. Z tego co widziałem, to koledzy opisywali suszenie zupełnie innej rośliny. Kto wie, może dzięki tej odpowiedzi zdadzą. Ja jednak jestem całkiem zadowolony z tego tematu. Specjalnie ostatnio czytałem dokładnie, czym jest suszenie rzepaku, bo czułem w powietrzu sprawdzian. Więc warto było się przygotować. Więc o to się nie martwię, bo suszenie rzepaku poszło mi naprawdę całkiem nieźle. Powinienem to spokojnie zdać, nawet na ocenę dobrą. Potem przyszedł czas na środę i gaz płynny. Tutaj było trochę gorzej. I to nie tylko moje zdanie. jakoś ten gaz płynny nie przypadł nam chyba do gustu. Szczerze mówiąc, to na połowę pytań wymyślałem odpowiedzi. I raczej nie jest prawdopodobnym, żebym to w jakikolwiek sposób zdał. Tak też niestety bywa. Ale myślę, że poczytam dokładnie i gaz płynny mnie zainteresuje. A wtedy spokojnie poprawię ocenę, która już zapewne na mnie czeka. Jednak wyniki zostaną ogłoszone z tego przedmiotu dopiero za tydzień, jeśli nie później. No i jak powiedziałem, mieliśmy też i trzecią kartkówkę. A właściwie odpowiedź ustna dla całej klasy. Tematem były spaliny. Nie mam zielonego pojęcia, czego się spodziewać. Profesor powiedział, że przemyśli nasze odpowiedzi i dopiero na następnych zajęciach poda konkretne oceny. Coś mi się jednak zdaje, że te spaliny to nasza pięta achillesowa. Tak samo zresztą jak gaz płynny. No ale tak już bywa. Zresztą zupełnie nie byliśmy na to przygotowani. W poniedziałek rzepak, w środę gaz. Kto niby mógł wiedzieć, że dnia następnego będziemy jeszcze opisywać spaliny. Straszne. Ta szkoła strasznie męczy. Zastanawiam się, czy warto. No ale przynajmniej będzie po niej jakiś konkretny zawód. Mam nadzieję, że zaliczę te kartkówki.