Owijarka

Podczas studiów, jak wielu studentów, zmuszona byłam dorywczo pracować, by dorobić sobie do stypendium. Jak to ze studentami bywa, pieniędzy im zawsze mało, więc by ich nie brakowało, z naszej grupy wszyscy prawie pracowaliśmy. Mnie przydarzyło się tak, że pracowałam na hali, jako pakowacz. Owszem, praca taka nie jest marzeniem żadnego studenta, ale z naszymi pracodawcami bywa tak, że nie lubią dawać młodym szansy na zdobycie doświadczenie w zakresie kierunku studiów, ale traktują ich jako świetną fizyczna siłę roboczą. Cóż, taka chyba już jest ta nasza rzeczywistość. Jednakże w fabryce, w której ja pracowałam, wcale nie było źle. Powinnam wręcz stwierdzić, że było dosyć zabawnie. Być możne wynikało to z faktu, że ludzie, z którymi pracowałam, traktowali swoje zajęcie jak zło konieczne i wynajdowali co chwilę jakieś powody do żartów, by całkiem nie zwariować. U mnie na hali przygotowywaliśmy towar na palety, które następnie były przygotowywane do transportu. Praca ani lekka, ani ciężka, bo większość pracy, a zwłaszcza tę najcięższą wykonywała owijarka. Pierwszy raz, gdy zobaczyłam tę maszynę, nie miałam pojęcia, co to jest i do czego tak naprawdę służy. Wydawała mi się konstrukcją z żelaza, czy stali, która stała niczym potwór na straży wejścia do mrocznej krainy. Ale oczywiście to tylko moje chore brednie. Owijarka okazała się niezwykle pomocna i potrzeba. To właśnie ta owijarka w ekspresowym tempie owijała towar na paletach folia, zabezpieczając go w tej sposób, przed uszkodzeniem w czasie transportu. Gdyby nie ona, musielibyśmy biegać z folią wokół palety i siłą własnych mięśni ją zabezpieczać. Taka owijarka, oczywiście trochę miejsca zajmuje, ale jest tak prosta w obsłudze. Wystarczy prąd, folia termokurczliwa, wciskamy odpowiedni guziczek i gotowe. Swoją drogą, folia termokurczliwa ma chyba jakieś uniwersalne zastosowanie. Pakujemy w nią produkty zarówno chemiczne i kosmetyczne, jak i spożywcze. Raczej na ASP nie uczą nas o foliach, ale skoro folia termokurczliwa jest taka uniwersalna, to z pewnością też bezpieczna, z licznymi atestami. Kiedyś chciałam to sprawdzić, ale zapomniałam. Tak się czasem zastanawiam, jak by to było, gdyby nie te wszystkie wspaniałe maszyny do pakowania? Pewnie stalibyśmy godzinami przy stole i wkładali wszystko do kartoników, a każdy kartonik sklejałaby taśma klejąca. A swoją drogą trzeba przyznać, że taśma klejąca to wynalazek jedyny w swoim rodzaju, chyba bardziej uniwersalne niż folia termokurczliwa. Wystarczy przecież taśma klejąca, a naprawimy rozerwany karton, przymocujemy potrzaskaną Lampe w samochodzie, zabezpieczymy jakąś rzecz przed obtłuczeniem, a mój kolega z roku używał taśmy klejącej nawet do czyszczenia zębów, ale tylko wtedy, gdy był nieźle naprany.