Stanowiska montażowe

Spotkałam wczoraj koleżankę z czasów studiów i byłyśmy tak uradowane tym nagłym spotkaniem po latach, że bez chwili zastanowienia postanowiłyśmy się spotkać i pogadać o czasach studiów i nie tylko. Umówiłyśmy się na wieczór i gadałyśmy potem chyba przez jakieś 5 godzin. Losy mojej koleżanki ułożyły się doprawdy zaskakująco, o czym świadczyć może już sam charakter wykonywanej przez nią pracy. Studiowałyśmy razem politologię, a dzisiaj koleżanka jest managerem w fabryce produkującej głównie stanowiska montażowe, transportery i osłony maszyn! Wyobraźcie sobie – politologia i transportery, stanowiska montażowe i osłony maszyn. To naprawdę niesamowite, tym bardziej, że z naszych obserwacji zdolności koleżanki zawsze wnioskowaliśmy, że odda się ona karierze naukowej. Zawsze ją politologia pociągała i planowała robić doktorat, ale później najwidoczniej zrezygnowała z tego pomysłu. Oczywiście zapytałam ją skąd ta dziwna zmiana w jej planach co do kariery zawodowej, ale koleżanka odpowiedziała jedynie, że był to zbieg okoliczności. Zaraz po ukończeniu studiów, a nawet jeszcze przed ich ukończeniem, zaproponowano jej pracę w firmie, w której pracuje do dziś, oferując przy okazji bardzo dobre warunki płacowe i koleżanka zbyt długo się nie zastanawiała. Miała oczywiście jeszcze przez jakiś czas takie plany, żeby w tak zwanym międzyczasie robić sobie doktorat, ale brakowało jej czasu. I tak zarządza dzisiaj takimi towarami jak: stanowiska montażowe, transportery i osłony maszyn. Jest przy tym bardzo zadowolona ze swojej pracy, gdyż – jak mówi sama – stawia ona przed nią wiele wyzwań i bardzo opłaca się finansowo. Czegóż zatem można chcieć więcej? Moim zdaniem także nie można chcieć więcej (oczywiście jeśli chodzi o życie zawodowe). Naprawdę ciekawe jest jednak to, że współcześnie coraz mniej ludzi pracuje w swoich wyuczonych zawodach. Oczywiście trudno mówić o jakimś konkretnym zawodzie w przypadku politologii, ale jednak zarządzanie fabryką osłon maszyn nie jest z nią nawet w najmniejszym stopniu związane. To chyba urok naszych czasów, że trzeba być niesamowicie elastycznym.