Gwoździe, śruby, wkręty, złącza
Gwoździe, śruby, wkręty, wkręty dociskowe, gwoździe, nity, śruby pasowane, złącza, pręty gwintowane, nakrętki, podkładki, kotwy, łączniki, a oprócz tego gwoździowkręty, blachowkręty i inne. Do wszystkiego niemal - wkręty do drewna, blachy, stali, płyt wiórowych i gipsowych, nierdzewne i kwasoodporne, różnych długości, średnic i wielkości, z mosiądzu, miedzi czy aluminium, z gwintami metrycznymi i bez. Nie sposób się doliczyć i wymienić wszystkie. Jakby nie można było prościej. Piszę o tym dlatego, że ostatnio kupiłam półkę na książki. Regał właściwie. Nieduży, raptem cztery półki. Myślałam, że nie będzie problemu ze zmontowaniem go. A tam w kartonie znalazłam różne śruby, wkręty i gwoździki, chyba z osiem różnych rodzajów. Do jednej szafki. I co gorsza, te z obrazka w instrukcji, która, tak na marginesie, zgodnie ze swoim przeznaczeniem powinna pomóc w złożeniu mebla, wcale nie wyglądają jak te dołączone w rzeczywistości. Więc jak tu się połapać. Trzeba poradzić się mężczyzny. Ale niekoniecznie to przyniesie skutek. Zależy jak się trafi. Jeden spojrzy i już wie, bez instrukcji do czego są kolejne śruby, wkręty, gwoździe, wkręty dociskowe i inne. A wbrew pozorom, ma to znaczenie, by użyć właściwych we właściwym miejscu i kolejności. Ten drugi rodzaj mężczyzny może siedzieć pół dni i robić dobrą minę do złej gry, udając że się na tym zna, choć pierwszy raz na oczy widzi wkręty. A nity, złącza i wkręty dociskowe stanowią nierozwiązaną zagadkę. Ja, przyznam się, majstrem nie jestem i nigdy nie będę, choć i gwoździa wbić mi się zdarza, kiedy trzeba. Ale za skręcanie mebli się nie biorę. Źle się to kończy. Zazwyczaj zgubieniem jakichś gwoździków, bez których mebel sam się trzymać nie będzie niestety. Z doświadczenia wiem, że lepiej sprowadzić pomoc. I sprowadziłam. I, na szczęście, trafiłam na ten pierwszy rodzaj mężczyzny, który w pół godzinki uporał się ze wszystkim i wszystkie wkręty znalazły się na swoim miejscu.

